 Szukający ciekawych filmów cyberpunkowych nie mają lekko. Jest kilka
przykurzonych klasyków, trochę półamatorskich dzieł reżyserów
zafascynowanych gatunkiem, wiele obrazów tylko nawiązujących do tego
nurtu oraz po prostu średnich. Najczęściej oglądając te lepsze i gorsze
czegoś brakuje - a to obsada niezbyt pasuje, tam muzyka kompletnie
nieodpowiednia, tu kiczowate scenografie. Raz na jakiś czas zdarza się
jednak wyjątek, film w którym (prawie) wszystko gra i dla lubiących tę
estetykę jest jak szklanka wody na środku pustyni. Vincenzo Natali, reżyser pamiętnego CUBE podaje nam taką szklankę.
Niedawno
moje oczy ujrzały film Cypher. Rzecz zaczyna się smakowicie - typowy
niewolnik korporacji zostaje szpiegiem gospodarczym. Lata po świecie na
konwencje organizowane przez konkurencję i nagrywa wykłady o wyższości
pianki nad kremem do golenia, bądź inne fascynujące prezentacje.
Oczywiście wkrótce okazuje się, że nic nie jest do końca takie jakim
się wydaje a megakorporacje naprawdę są bardzo, ale to bardzo złe.
Manipulacja umysłem, potrójne dna, tajemnicze osoby oraz wspomnienia
rzeczy których się nie przeżyło - wszystko to zaczyna przerastać
naszego bohatera, który zaczyna podejrzewać, że nie jest wcale
szpiegiem a narzędziem w czyichś rękach.
Pierwsze co widzimy to
obraz. Bardzo mocną stroną tego dzieła są zdjęcia. Film nie zarzuca nas
mnóstwem gadżetów, kolorowych obrazków, migających lampek - od początku
na ekranie dominują szarości, ascetyczne scenerie, kliniczne
pomieszczenia biurowe. W miarę jak akcja przenosi się w mniej oficjalne
miejsca (mieszkanie, hotel, klub) mamy całkiem przyjemne, utrzymane w
specyficznych kolorach obrazy - dużo fioletów, zieleni,
fluorescencyjnych ale nie nachalnych refleksów. Operatorowi należy się
piątka z plusem. To samo należy się scenografom - co prawda nie ma tu
jakichś spektakularnych wnętrz i dekoracji, ale w pamięci widza
pozostaje spójność i wiarygodność przedstawionych miejsc.
Do zdjęć przydałby się jakiś dźwięk. Muzyka jest dobrana bardzo
adekwatnie. Spokojna elektronika z elementami jazzu i ambientu wzbogaca
oszczędny obraz. Często słyszymy jedynie krótkie odgłosy przywodzące na
myśl dźwięki dobywające się z komputera lub jakichś urządzeń. Świetnie
komponuje się z tym co widać na ekranie. Duże piwo dla odpowiedzialnych
za udźwiękowienie.
Efekty specjalne - tu moje odczucia są
mieszane. Mamy więc dość sprawne
'teledyskowe' szybko cięte wizje nękające bohatera, ale też bardzo
grubymi komputerowymi nićmi szyte sceny akcji. Na szczęście reżyser
postawił raczej na fabułę niż widowiskowość, więc zgrzytów nie ma za
dużo.
Scenariusz
jest dość przeciętny. Kiedy obejrzymy film do końca możemy
wytknąć mu zbyt naciąganą intrygę, ale z drugiej strony całkiem
skutecznie przykuwa widza do opowiadanej historii. Poznajemy kulisy
korporacyjnych gierek, codzienność pracownika firmy i zwykłe życie w
świecie niedalekiej przyszłości. Na pochwałę zasługuje to, że twórcy
nie chcą nas omamić gadżetami, techniką, komputerami. Opowieść skupia
się na człowieku zamieszanym w przerastające go sprawy, a elementy
science-fiction są tu raczej tłem. Widzimy jak bohater z gracza staje
się kostką do gry, i właśnie ta początkowa część filmu jest moim
zdaniem o wiele lepsza niż późniejsze 'sensacyjne' elementy. Szkoda
trochę, że nie pokazano tego świata nieco szerzej, ale chyba takie
właśnie było zamierzenie twórców - widzimy tylko mały wycinek
rzeczywistości, skrawek do którego autorzy chcą nas dopuścić. Nie
pogniewałbym się jednak na kontynuację osadzoną w tych realiach.
Na pochwałę zasługują też aktorzy - mimo braku ewidentnych sław zostali dobrani bardzo trafnie i wywiązali się ze swojego zadania przyzwoicie.
Zakończenie może zaskoczyć, ale to najsłabsza część tego filmu.
Zostawia u widza lekki niesmak - jest naciągane i zbyt banalne. Ale to
nie zmienia faktu, że każdy szanujący się miłośnik cyberpunka powinien
obejrzeć ten film. Nie-miłośnik też powinien się dobrze bawić,
paradoksalnie właśnie ze względu na zakończenie. Na szczęście dla
fascynatów specyficznego klimatu dystopicznej przyszłości jest tu
zdecydowanie więcej niż dla szukających taniej rozrywki i oklepanych
fabułek. Polecam!
(2) komentarze |