logowanie
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Nazwa użytkownika: Hasło:
Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Zapomniałeś hasła?
Menu witryny
Strona Główna
Shadowrun RPG
Forum
Interactive
Cyberkultura
Firefox searchbar Firefox searchbar
shout
Latest Message: 6 months, 2 weeks ago
  • pempol : rzekłbym miazged: «link»
  • pempol : Seattle 2072 już w REBEL: «link»
  • pempol : Przyłącz się do ekipy Shadowrun PL na google wave: «link»
  • pempol : Nadchodzące produkty z linii Shadowrun: «link»
  • pempol : commlink? «link»
  • pempol : Trideo? «link»
  • pempol : Nie tylko ja widzę to jako minus, mianowicie brak twardej okładki w Running Wild:http://www.shadowrun4.com/wordpress/2009/10/running-wild-review/
  • pempol : Running Wild jest softcover ...  liczę, że Seattle 2072 będzie hardcover :]
  • mattness : Pemp, jeśli coś z tego wyjdzie - poproś jakiegoś swojego buddy, żeby to nagrał (vid/mp3) - ja próbowałem nagrać gorka na Polconie, ale nic z tego nie wyszło Sad
  • pempol : hey matt... na pewno będę prezentować karciankę, ale już rozmawiałem z wyjadaczem konwentowym, co Jego intersuje na prelekcjach dotyczacych systemu więc jakieś punkty-must już mam. Teraz muszę odnaleźć materiały Gorkiego z Lublina 2007 :]
Please Login to shout..
Współpraca
 
Przez Ciemne Zwierciadło Drukuj Email
Oceny: / 0
KiepskiBardzo dobry 
Wpisał: palik   
28.12.2006.

Film "A scanner darkly"

Czyli Ekranizacja "Przez Ciemne Zwierciadło" P.K.Dick'a.

ph3ts7.th.jpg Philip K. Dick jest dla mnie autorem niemal idealnym. Poza paroma słabszymi pozycjami wszystkie jego książki pochłaniałem z rozkoszą. Kiedy sięgałem po kolejną, wiedziałem że spotkam się z niepowtarzalnym klimatem i bohaterami, z okruchem świata jaki wyśnił nie do końca zdrowy na umyśle pisarz. Zbierając te okruszki zawsze znalazło się coś nowego, niepowtarzalnego, a mimo to każda powieść i opowiadanie miały odciśnięte to samo piętno, tak jakby Dick przez całe życie pisał właściwie jedną epopeję, na różne sposoby pytając o prawdziwość naszej egzystencji.

Dotychczasowe ekranizacje jego tekstów miały różne wady - zbyt hollywoodzkie, płytkie, często tylko z nazwy i kilku pomysłów przypominające oryginał. Czasem nawet wychodziło z tego niezłe kino, ale dla mnie słabo oddające specyficzny klimat jego twórczości. Na szczęście pojawił się film "A Scanner Darkly". Dlaczego na szczęście? Przekonajcie się sami, oglądając film, do czego postaram się zachęcić.

 {mos_smf_discuss}

 

Forma

Twórcy postanowili ubrać swoją produkcję w rzadko spotykaną technikę rotoscoping'u. Najpierw nagrano całość zwyczajnym sposobem, a następnie materiał poddano zabiegowi, który zamienił obraz w film animowany z bardzo dokładnymi, realistycznymi ruchami i szczegółowymi detalami. Efekt jest bardzo ciekawy, dając twórcom z jednej strony wiele cech zwykłego filmu, a z drugiej niesamowite możliwości wplatania w sceny dodatkowych  elementów, operowania kolorem, cieniami, efektami specjalnymi. Dzięki temu po obejrzeniu filmu zostaje nam w pamięci jego unikalny świat, inny od naszego, ale bardzo prawdziwy i rzeczywisty. W żadnym wypadku nie zakwalifikowałbym tej produkcji do gatunku animowanych, a tym bardziej dla dzieci - raczej wrzuciłbym ją do szuflady ze zwyczajnymi filmami, dla dojrzałego widza.

Aktorzy

  Jak na mało komercyjny film, obsada jest zaskakująco 'mocna'. Keanu Reeve's, Winona Rider, Robert Downey Jr, Woody Harrelson - to wszystko pierwsza liga. Nieco mniej utytułowany Rory Cochrane świetnie się odnalazł w tej doborowej stawce. Razem tworzą wybuchową mieszankę osobowości (i osobliwości), grupę narkomanów ciągle wpadającą w jakieś kłopoty lub organizującą przekomiczne przedsięwzięcia. Każda z postaci ma swoje pięć minut i zyskuje sympatię widzów na swój sposób. Z całej obsady najbardziej podobali mi się elokwentny i wygadany Robert Downey Junior oraz wiecznie znerwicowany, łypiący okiem Rory Cochrane, ale duże brawa należą się naprawdę wszystkim.

Treść

ascannerdarkly12jm3.th.jpg W filmie obserwujemy losy pięcioro przyjaciół, zmagających się z rzeczywistością na różne sposoby. Każdy z nich jest mniej lub bardziej od czegoś uzależniony, a wszyscy razem od Substancji A - nazywanej też Agonią. Jeden z nich to nasz główny bohater - Bob Arctor - lub inaczej policjant imieniem Fred, którego zadaniem jest wmieszać się w środowisko narkomanów i zdobyć jak najwięcej informacji o dealerach i źródłach Substancji A. Aby się nie zdekonspirować zażywa małe dawki narkotyku, uczestniczy w życiu grupy, wciela się w postać ćpuna. Co jakiś czas melduje się na posterunku i przegląda taśmy z kamer zainstalowanych na 'melinie', a następnie składa raporty przełożonym. Idzie mu świetnie, niestety w końcu sam popada w nałóg. Na okresowych badaniach psychologicznych musi przekonać lekarzy, że wszystko jest z nim w porządku, a jako narkoman nie dać się zdemaskować. Nieustanne kłamstwa, oszukiwanie samego siebie, stres i nałóg doprowadzają go do szaleństwa - nie odróżniając kim naprawdę jest - Bobem, czy Fredem, zaczyna śledzić i pisać donosy na samego siebie.

Reszta grupy jest równie ciekawa. Dealerka Dona, jedyna kobieta, nie pozwala się dotykać nikomu poza Bobem. James Barris - typ szalonego inteligenta - wiecznie opowiada o spiskach, manipulowaniu ludźmi przez rząd, albo dokonuje nielegalnych eksperymentów (odzyskiwanie kokainy z olejku do opalania? tłumik z folii aluminiowej? proszę bardzo!). Charles i Ernie to kompletne świrusy, dodające całej opowieści wiele czarnego humoru, chodzące przestrogi przed nadużywaniem proszków. Taka popieprzona anty-drużyna.

Jednak film ujmuje losy grupki uzależnionych świrów w szerszym świetle. Ten sam rząd, który zatrudnia Freda do walki z narkotykami, uczestniczy, pod przykrywką korporacji Nowa Droga, w produkcji Substancji A, od której uzależnia się Bob. Jednocześnie szpieguje swoich obywateli, na każdym kroku regulując ich życie, popuszczając lub skracając smycz. Każdy jest pod obserwacją i każdy może okazać się obserwatorem. W dodatku ktoś w inwigilowanej grupie jest również agentem - próbującym zdemaskować korporację Nowa Droga. Paranoja w każdym calu.

Pierwowzór

Jeśli ktoś oczekuje, że wykonam jakieś dokładne porównanie filmu z książką - nic z tego. Powieści, z ręką na sercu przyznaję, prawie nie pamiętam, ale film bardzo mnie zmotywował do ponownej lektury. Najważniejsze przesłanie zostało takie samo. Dick zadedykował tę historię swoim kolegom i przyjaciołom, narkomanom, którzy dzięki prochom odeszli z tego świata, lub postradali zmysły. Taką samą dedykacją kończy się film, zostawiając widza wbitego w fotel, ze świadomością, że nawet największy luzak, wesołek, albo ktoś pewny że nie jest uzależniony, w końcu zamienia się  w zdegenerowanego ćpuna. Oczywiście jeśli w ogóle przeżyje. Taki kontrast między początkiem a zakończeniem filmu jest bardzo tanią, ale skuteczną sztuczką. Usunięto z filmu sugestie jakoby za Substancją A stał Związek Radziecki, co w latach 70, kiedy powstawała książka, było dodatkowym smaczkiem, a dziś niekoniecznie.

Czytając życiorys Dicka dowiemy się, że książka była mocno osadzona w rzeczywistości lat 60 i 70, a także w doświadczeniach życiowych PKD. Dom pisarza przez 2 lata był podobną komuną, gdzie mieszkali jego znajomi - uzależnieni od narkotyków. Kilka lat aktywnie uczestniczył w życiu środowiska narkomanów z Marin County. Z tego powodu, (podobno, nie miałem okazji sprawdzić), świetnie oddał w swoim dziele atmosferę bycia uzależnionym i przebywania wśród podobnych sobie. Filmowcy świetnie poradzili sobie z przeniesieniem tego na ekran, a zastosowanie rotoskopingu uwydatnia jeszcze surrealizm scen i całego przedstawionego świata.

Podsumujmy

Bardzo, ale to bardzo udana adaptacja. Świetne aktorstwo, tragikomiczna fabuła, ważny i ciekawie przedstawiony problem, fascynujący i bliski nam świat, barwna mozaika przed oczyma. Czy można chcieć czegoś więcej? Myślę, że długo poczekamy na kolejny tak dobry film.

Linki:
- A Scanner Darkly na IMDB
- Galeria Zdjęć
- ASD na naszej WIKI
(5) komentarze
Zmieniony ( 28.12.2006. )
 
następny artykuł »
     
Credit Counseling - Arizona Landscaping - click fraud protection - Renegade Motorhomes